Podrasowana historia podstawa politycznych represji i
demokratycznej dyktatury.
Dzisiaj bierze sie podstawy historycznych
uzgodnien po 1945 za powazne i spolegliwe badania naukowe. Jednak w tym czasie
nie istnialo jeszcze zadne nieortodoksyjne ksztalcenie historyków, i dla nikogo
nie bylo jasne jak wlasciwie nalezy te historyczne badania naukowe prowadzic? To znaczy, trzymac sie dokladnie i scisle naukowych
kryteriów jak obiektywnosci i systematyki, tak jak w innych dziedzinach nauki,
czy dostosowac sie do obowiazujacej ideologi i spelniac odgórne politycznne
rozkazy. Nie bylo tez zaraz po 1945 zadnych naukowych fachowców przy biurku,
lecz mniej lub wiecej poduczonych dyletantów. Do tego dochodzi sprawa zasadnicza, dla historyków i socjologów
którzy te wojne przezyli, sytuacja jaka stworzono, tak pod Rosjanami i
Amerykanami, byla "ziemia nieznana" a nawet niebezpieczna, wiec
profesjonalne podejscie nie bylo mozliwe i albo pisali do szuflady, wzglednie w ogóle nie zabierali
glos. Wytworzyla sie tym samym luka która skwapliwie wykorzystano; masowe
oglupianie w podrecznikach, kinach, radiu i bedacych pod rygorystyczna kontrola licencjonowanych
"gazetów". W tym czasie zaden szanujacy sie historyk nie podjal nawet
próby by w sposób naukowy
wydarzenia II W.S. (ale tez inne w szerokim tego slowa znaczeniu) uszeregowac i
zaistnale fakty naswietlic we
wlasciwych proporcjach. A w przypadku takich podjetych prób ze strony
dyletantów, nie byly powiazane z historycznymi rozwazaniami a juz w zaden
sposób z prawidlowym naswietleniem tla i..... wyjasnianiem! Do tego brakowalo
im zwyklej wiedzy. W dodatku spetano im peciny. To ówczesne przedsiewziecie
sprowadzalo sie do czystej donquiszoterii. Tym sposobem
"wyksztalcono"
conajmniej dwie generacje "naukowców", cos w rodzaju forpoczty
dzisiejszych globalistów, pracujacych w interesie komunizmu wzglednie
imperializmu, którzy, swiadomie lub nie, zwalczali i zwalczaja wszelkie
objawy krytyki i zagluszaja kazda, na rozkaz swoich pracodawców, próbe
ustalenia historycznych zaszlosci, podwazajace "wieczne i obowiazujace po
wsze czasy prawdy" które tymczasem staly sie, jak gdyby, rodzajem swietych
symboli a nawet fundamentem przezycia i ostoja dzisiejszych wladców. Historyk,
który podejmuje sie dociekan celem wyjasnienia tej wszechdominujacej nowej
nauki i ich majstrów, jest z miejsca przez psychiczne manipulacje doprowadzony
do tego by postepowal niemoralnie. Kazde jego odchylenie od obowiazujacych
historycznych norm, w sformulowanych przez niego pytaniach, jest natychmiast
uznane za wine, taktyka która stosuja wszystkie rezymy od demokratycznych
poczawszy. Dzisiejsza inkwizycja to wszechobecny aparat propagandowy i media,
srodki które maja zapobiec gloszonym "herezjom", a wiec
udokumentowanych i szczególowo opracowanych, w dlugoletnich badaniach,
wyciagnietych na powierzchnie autentycznych wydarzen. Dzisiejsze
"badania" nadwornych historyków
sluza tylko i wylacznie
partyjnym gremiom wyemancypowanych ze swych narodów jako przykrywka, rodzaj
narzuty pod która usiluja ukryc niezalezne naukowe rozpoznania i nie dopuscic
do podwazenia obowiazujacych dogmatów. Mozliwe ze znajda sie tacy którzy sa
przeswiadczeni, ze w tych ostatnich
latach a szczególnie po
1998 ubieglego wieku cos sie
zmienilo. Blad. Wiekszosc absolwentów którzy zaliczyli magisterium,
rozpowszechnia nabyte na studiach wiadomosci wmlotkowane im przez dyletantów lub naukowych karierowiczów,
co nie przeszkadza im w zaden sposób swoja glupote, podparta wyjatkowa
arogancja, publicznie prezentowac. Popularyzowana przez tych indywidulów(?)
historia jest skandalen par excellence i w zaden sposób nie da sie ukryc, ze w
tym powstrzymywaniu rewizjonistów
i ich diabolizowanie, niedopuszczaniu do zbunkrowanego materialu, przeciaganiu w
nieskonczonosc otwarcie archiwów, dwuznacznosci, cos kryc sie musi co na podstawie narzuconego prawa nie
powinno byc szerokiej publicznosci znane. To doprowadza do systematycznych
falszerstw umiejetnie podbarwionych , serwowanych powszechnie przez platnych, do cna skorumpowanych
akademików, ale tez urobionych dziennikarzy, co (nawiasem mówiac) stoi u nich
wysoko w kursie. Normalnemu i uodpornionemu obserwatorowi, to znaczy temu który
ta "gre" przejrzal juz na wylot, pozostaje tylko potrzasac grzywa. Posluze sie w tym miejscu
wypowiedzia prof, Eisenman'a, mimo ze dotyczy pokrewnej dziedziny
nauki,-teologii:
"Mala grupa specjalistów, pracujaca scisle
razem wypracowala pewien Consensus... zamiast jednoznacznego historycznego
wgladu..... wczesniej przygotowane mniemania i rekonstrukcje wziete zostaly na
slepo za fakty, i wynikajace z tego wyniki uzyte jako przeciwstawne dowody podniesione przez nich do NOWYCH rozpoznan, które sluzyly do tego, by
cale generacje studentów wprowadzac w blad, którzy albo byli niezdecydowani, albo nie byli w stanie prace swoich
mentorów podwazyc." W taki
sposób moze sie ortodoksyjna interpretacja utrzymac-rusztowanie z hipotez i
koncowych wniosków, które dla niewtajemniczonych wygladaja jak solidne i
powszechnie uznane, nie do podwazenia fakty. Owi "wtajemniczeni" tworza tym samym pewnego rodzaju
enklawe, pewien ekskluzywny krag "uczonosci" z którego, wylaczajac
nielicznych, wszyscy inni sa trzymani z daleka. Ci wybrancy, których jest malo,
decyduja o obowiazujacej "partyjnej lini". Wniosek: poniewaz
wiekszosc stanowia stojacy poza ta grupa, i nie maja dojscia do zródel, nie pozostaje im nic innego jak przejac w calosci
"linie partii". Do tego nalezy dodac, ze ci którzy te oficjalne
interpretacje poddaja w watpliwosc, w najlepszym razie widza sie jako
odtraceni, w gorszym zostaja uznani za
renegatów, apostatów (odstepców) albo heretyków. Bardziej aktywni, za
"nazistów", "faszystów", co to "belkocza" i
"rycza".
Jesli ktos, dla przykladu, chce zabronic kradzeniu
aut, musi kazdy przypadek kradziezy obwarowac kara: kazdy zlodziej musi
wyladowac w wiezieniu. Oznacza to, ni mniej ni wiecej, powolujac sie na ten
przyklad, ze kto chce zabronic pod grozba kary wyrazanie watpliwosci co do
pewnych historycznych wydarzen, czy zabronic krytyki przez mniejszosc, musi
zastosowac ta sama zasade; WSZYSTKIE
watpliwosci dotyczace wszystkich historycznych wydarzen sa zabronione,
wszystkie krytyki wszystkich zdefiniowanych grup stoja pod kara. W konsekwencji
my wszyscy, bez wyjatku, powinnismy siedziec w wiezieniu, bo kto juz nie watpi,
tam czy tu, w takie czy inne historyczne wydarzenia.. I to mialoby byc dla
dzisiejszych wladców czyms co rozwiaze ich problemy? Logicznie rzecz ujmujac,
wypowiadanie w rzeczowy i pokojowy sposób swojego zdania, czy potwierdzenie
takiego czy innego faktu, ignorowanego czy brutalnie odrzuconego przez tych
trzymajacych w swoich lapach wladze i media, nie moze nigdy byc jakims
kryminalnym przestepstwem! Kto
jest innego zdania, jest PRZECIWNIKIEM, czy nawet wrogiem narzuconej
nieakceptowanej przez niego praworzadnosci do czego ma pelne prawo
zagwarantowane kostytucja i prawem miedzynarodowym (zdefiniowane przez ONZ),
nigdy jednak....przestepca ! Z tego wynika sila rzeczy, iz dzisiejsze
demokracje sa jeszcze daleko od tego by zwaly sie panstwami prawa, poniewaz
system rzadów, które bronia sie przeciwko krytyce, albo naukowych rozpoznan, przy pomocy takiego czy innego
prawa karnego, nie sa niczym innym jak zwykla...... TYRANIA! Mam nadzieje ze zostalem wlasciwie zrozumiany.
Pozostala jeszcze do wyjasnienia definicja nauki.
Zdaje sie ze to juz bylo, ale jak sie mówi: repetitio est mater studiorum.
Nauka nie jest, jak wielu o niej sadzi, nagromadzeniem teorii które sobie paru specjalistów wedlug
ogólnie obwarowanych regul i
swoich umiejetnosci wymyslilo.
Nie jest nia juz w ogóle, czego paru wybranych czy
uznanych autorytetów w swoich
kanonicznych tekstach sie trzyma. Nauka nie jest w zadnym wypadku okreslona
naukowa trwaloscia, jest procesem uzyskiwania rozpoznan i to otwartym procesem,
który nie dazy do zadnego specjalnego celu i nie dochodzi zadnego konca. Proces
ten sterowany jest przez pare prostych regul które nie dopuszczaja zadnych wyjatków : kazda idea jest
mile widziana. Kazda idea musi sie kazdego czasu poddac krytyce. Kazda idea
jest wazna tylko tak dlugo, dopóki inna przekonywujaca idea ja nie przezwyciezy
( lub wchlonie). A wiec nie istnieja w nauce zadne prawdy absolutne: wszystko
co uznane ma zostac za prawde musi zostac wylozone na stól i poddane ogólnej
debacie. Tym samym nie ma tez zadnych ostatecznych autorytetów. Zaden papiez,
zaden prorok, zaden król filozofów, zaden dyktator, zaden parlament jak i zaden
noblista nie maja w tej nieustannie trwajacej debacie ostatnie slowo. Ta
krytyczna debata jest specyficzna, z tego wzgledu wlasnie, bo dotyczy typowego
naukowego rodzaju, opartym na pozyskanym rozpoznaniu. Jej podstawowymi filarami
sa: twierdzenie musi bys w sobie logiczne, wolne od sprzecznosci i do
sfalsyfikowania, to znaczy, musi
sie dopuscic systematyczne poszukiwanie kontrargumentów i po tym wyjsc z tego
testu zwyciesko. Tak, i tylko tak
moga zostac wylonione obiektywne, obowiazujace uniwersalne prawdy.
Zajadlym wrogiem nauki jest fundamentalizm.
Fundamentalizm nie jest zadnym okreslonym swiatopogladem czy wyznaniem religijnym(sekciarstwem).
Jest on typowym stanem umyslu opierajacym sie calkowicie na narracji (opowiadaniach), który zna
glosne odpowiedzi, ale nie dopuszcza zadnych pytan. Fundamentalisci sa w
podwójnym znaczeniu niezmienni: nie sa gotowi zajrzec prawdzie w oczy i
przyznac sie do tego ze sa w bledzie. Odwrotnie z nauka, jej styl to
nieograniczony sceptycyzm: wszystko moze byc falszywe (nieprawdziwe). Wszystkie argumenty musza otrzymac w
tej debacie swoja szanse, tez te dziwne [(osobliwe) które byc moze kiedys takimi dziwnymi nie beda)], nawet te,
które faktycznie albo pozornie sprawiaja wrazenie zagmatwanych czy
niezrozumialych ( bo nikt nie moze na wyrost decydowac, czy jakis argument jest
dziwny).(....) To, ze wszystkie argumenty powinny bez przeszkód i ryzyka dla
glowy i karku zostac przedstawione, jest ich zyciowym eliksirem. Ten opis
naukowych pryncypiów jest jednoznaczny i przekonywujacy. Jak przyjrzymy sie
jednak rzeczywistosci w której zyjemy, i tym t.zw. autorytarnym 'naukowym badaniom historycznym', to
okazuje sie, ze zyjemy w swiecie mataczy, w którym nie tylko ze tego sie nie
stosuje, lecz zaklada na niezaleznych badaczy kaganiec i dodatkowo za
podwazanie DOGMATÓW grozi im kara-
zaleznie od kraju-od 3 do 5 lat wiezienia. Tak-miedzy innymi-chroni sie rzadowe
wersje historii, sluzace w polityce jako swoista forma alibi, i inne ogólne
niewygodne rozpoznania.
T.v.R.